Ceny na Majorce – robimy zakupy w Lidlu!

Od samego początku gdy tylko obwieściliśmy „miastu i światu”, że przeprowadzamy się na Majorkę wszyscy, bez wyjątku zadawali nam  to samo pytanie: „a ile tam życie kosztuje kochani?”

Dla ucięcia wszelkich dyskusji odpowiadaliśmy zazwyczaj zwięźle – „jest drożej” – koniec i kropka.

Zakochani w naszej decyzji o zmianie miejsca zamieszkania nie bawiliśmy się w wyjaśnianie zawiłości podstaw ekonomii dotyczących np. „siły nabywczej pieniądza”, inflacji czy „minimalnego koszyka potrzeb” 😊 – jedziemy i już!

Oczywiście na wyspie bywaliśmy wcześniej wielokrotnie, ale w charakterze turystów, którzy jedzą i piją „na mieście”, kupują w najbliższym sklepie (najczęściej był to najdroższy SPAR 😉), a tak naprawdę to średnio martwią się tym ile wydadzą no bo przecież „są wakacje!” :>:>

Od czerwca 2019 roku jednakże urzędujemy na Balearach w trybie ciągłym: wynajęliśmy dom, posłaliśmy Dziecię do szkoły, to tutaj płacimy rachunki i co najważniejsze to tutaj robimy zakupy. 

Schemat zakupów jest prosty: raz w tygodniu wsiadamy w nasze auteczko, jedziemy 11 kilometrów do naszego „powiatowego” LIDLA, zapełniamy koszyk i cieszymy się pełną lodówką 😊 (ze wspominaną w tym artykule siecią sklepów nie mamy żadnych pokrętnych interesów, jeździmy tam na zakupy bo blisko i prawie wszystko pod ręką).

Malkontentom wszelkiej maści podpowiadam od razu, że świadom jestem, iż nie wszystko w LIDLU jest więc np. po TORTILLE do wrapów, dobre oliwki czy miejscowy ser udajemy się gdzie indziej.

Arbuzy, których ilości przerażające konsumujemy w sezonie nabywamy w najdroższym sklepie w okolicy (ale są niebiańskie!!!), ale priorytet to priorytet.

Podobnie działa to stety-niestety z atrakcjami, knajpeczkami i testowaniem nowych smaków – jeżdżąc po wyspie jak szaleni nie patrzymy na ilość zużytego paliwa, degustacje wszelakie również nie są objęte programem zatytułowanym „optymalizacja kosztów” 😊

Jedynym miejscem, taką „enklawą zdrowego rozsądku” w codzienności naszej familii jest wspomniany LIDL, to tutaj właśnie przebiega linia frontu walki o lepsze jutro.

Ale wracając do tematu, czy jak to mówi nasza Przyjaciółka Dorcia „Maćku do brzegu, do brzegu” – ten wpis będzie dotyczył kosztów zakupu produktów spożywczych, raptem 10 produktów, ale podstawowych w mojej opinii. W dodatku w przebiegłości swej wpadłem na pomysł porównania tego koszyka niemalże w czasie rzeczywistym, Teściówka ma zrobiła zakupy 11 lutego w Wawie, ja tutaj w dniu wczorajszym.

Winien Wam jestem komentarz: nie manipulowałem próbą badawczą, nie kombinowałem jak CBOS aby tylko osiągnąć wynik pożądany przeze mnie (ale przyznaję się, że pokusa była).

Dla pełnej przejrzystości kurs przeliczenia EUR/PLN to dzisiejszy fixing, który wynosi 4,2557.

Porównanie cen w polskim i majorkańskim Lidlu

Cóż takiego uznałem za niezbędne produkty? (Kasia miała zakaz zbliżania się do mojej listy).

Na pierwszy ogień poszło…piwo. Przepraszam jeśli uraziłem czyjeś uczucia, ale po prostu musiało znaleźć się w tym badaniu – z naturą walczyć nie będę. Co ciekawe…udało nam się kupić piwo tej samej marki w obu sklepach sieci – to jedyny taki przypadek!

Powinienem dla równowagi umieścić na liście również wino, doskonałe w smaku, które tutaj jest często tańsze od dobrej gazowanej wody, ale obawiałem się, że jeśli 20 % listy będą stanowić produkty alkoholowe to zastuka do nas…pomoc społeczna 😉

Po piwie poszły kolejne płyny:

– woda niegazowana (najtańsza jaką znalazłem w sklepie) oraz

– mleko UHT – w tym przypadku mogłem znaleźć tańsze, ale wziąłem po prostu to, które zazwyczaj kupujemy.

Nie mogłem nie kupić jajek, których zjadamy wielkie ilości. Jedyny problem statystyczny – w Polsce 10 sztuk w opakowaniu, w Hiszpanii zawsze kupujemy tuzin. I tutaj i tutaj jak zapewniają producenci kury żyją jak bizony – na wolności.

Nie jesteśmy entuzjastami masła, właściwie używamy go tylko do wypieków i smażenia omletów, ale na liście się znalazło.

Ser żółty to kolejny produkt, który zawsze znajdziecie w naszej lodówce. Zuzka lubi kanapki do szkoły z serem, tostami też nie gardzimy (kupiliśmy GOUDĘ w plasterkach, chociaż Psy wolą pleśniowy).

Filet z piersi kurczaka (naprawdę słabo go tu czyszczą) stale gości na talerzach Dziewczyn – szybki w przyrządzenie, idealny do warzyw.

Makaron „rurka” – całą Rodziną lubimy, mnie zdarza się jeść ziemniaczki z makaronem…

Nasze kochane jabłuszka….kiedyś napiszę poemat wychwalający te wspaniałe owoce. Gdyby jeszcze dało się do nich wpuszczać alkohol tak jak do arbuza….dobra stop! Rozmarzyłem się.

Chleb na liście znalazł się ze względu na jego popularność w Polsce, tutaj pieczywo, które „rządzi” to zdecydowanie bagietka! Miejscowi pochłaniają je w ilościach niewyobrażalnych, stały element krajobrazu to człowiek holujący pod pachą kilka sztuk.

Jak wypadło porównanie CEN W POLSCE I NA MAJORCE?

Muszę przyznać mojej Teściowej, że potrafi kupować tanio 😊 Szkoda, że Córki tego nie nauczyła 😉

Zapłaciła za całe zakupy dokładnie 41,57 PLN!

Ja za te same produkty zapłaciłem 14,77 EURO co daje w przeliczeniu po dzisiejszym fixingu ok. 63 PLN.

LIDL WarszawaKoszt w PLNLIDL SantanyiKoszt w EUROKoszt w PLN po przeliczeniu
Piwo ,033 L1,69Piwo 0,33 L0,291,23
Mleko UHT 1 L2,09Agama Leche 1L0,823,49
Woda niega. 1,5 L1,59Aqua min. 1,5 L0,200,85
Jajka z wolnego wybiegu (10 sztuk)6,99Huevos L wolny wybieg (12 sztuk)1,456,17
Masło ekstra4,49Mantequilla1,496,34
Ser plastry Gouda 300gr 5,99Queso Gouda 300gr1,958,30
Filet z kurczaka 655 gr11,46Pechuga de pollo 600 gr 3,5915,28
Makaron rurka2,19Penne pasta0,552,34
Jabłka LIGOL3,29Manzana Pink Lady2,6411,23
Chleb polski1,79Hogaza campeon1,797,62
SUMA41,57TOTAL14,7762,85

Z  dziesięciu produktów, które kupiliśmy trzy okazały się tańsze na Majorce, a mianowicie:

– piwo

– woda niegazowana

– jajka z wolnego wybiegu (w Polsce za sztukę wyszło – 0,70 PLN, na wyspie – 0,51 PLN)

Zdecydowanie tańsze w kraju nad Wisłą okazały się jabłka i chleb, ale jak wspominałem śmiejemy się, że LIDL na Balearach ma chleb w ofercie tylko ze względu na wielką rzeszę (mam głupie skojarzenia) mieszkających tu Germanów.

Podsumowując, jak wypadło to badanie moim zdaniem?

Przyznam się Wam, iż zaskoczyła mnie tak niewielka różnica w koszcie całkowitym. Oczekiwałem, że po zestawieniu tych danych zacznę martwić się o naszą przyszłość i przebąkiwać o potrzebie wyjazdu na Dominikanę bo gdy sobie przypomnę jak za  wielką reklamówkę pysznych owoców zapłaciłem 2 dolary to szlocham pół nocy…

Oczywiście mogę spotkać się z zarzutem, że ta różnica to około 1/3, ale gdy przypominam sobie gdzie mieszkam, w jakich okolicznościach przyrody i że nadal nie potrafię odczytać większości „pasków” w miejscowych wiadomościach to jakoś mi się to równoważy 😊

P.S. Musicie pamiętać, że Lidli na Majorce jest „tylko” 18, a Wy jako turyści najczęściej jednak kupować będziecie w Erosku czy SPAR, które są zdecydowanie droższe!!! Jeśli zatem zależy Wam na ekonomicznych zakupach podczas wakacji – warto podjechać do najbliższego Lidla 🙂

Dodaj komentarz