Pakowania nadszedł czas …

Wiecie, że mamy dzisiaj 24 kwietnia?  Do mnie dotarło to rano kiedy próbowałam sobie rozpisać plan działań na kolejne dni.  Bo święta były dla nas takim trochę końcem i początkiem. Granicą między gadaniem o przeprowadzce, a fizycznym rozpoczęciem przygotowań. Czas leci ….. nie ma zatem na co czekać. Po raz enty czeka nas pakowanie życia do pudełek ……

Dzień X przypada na 31 maja.

Wtedy to przyjedzie po nasze rzeczy transport a my zamkniemy drzwi naszego warszawskiego mieszkania i rozpoczniemy podróż na Majorkę. Tym razem na stałe. I tym razem już w komplecie. Sztuk 5 ….. Kate, Maciej, Zuzanna, Tila i Jett. Bilety na prom mamy kupione na 1 czerwca więc data jest dość sztywna 😉  O 20 musimy być w Barcelonie – skąd odpłyniemy już na nasza wyspę <3

Co mamy do załatwienia w tym czasie? WSZYSTKO …… poczynając od zapakowania pudeł, a kończąc na ogarnięciu internetu w nowym domu, bo bez tego sobie raczej nie popracujemy ….. a żeby była jasność – na przeprowadzkę żadne z nas urlopu nie bierze. Musimy z pewnością zadbać o komplet psich szczepień i wszystkie dokumenty. Przydałoby się też znaleźć najemcę/nabywcę na mieszkanie …… przyznam, że jakoś żadne z nas się tutaj nie wykazuje nadmierną aktywnością, ale od omijania – problem nie zniknie. Strajk nauczycieli też staje się powolutku problematyczny – mimo, iż wspieramy go całym serduchem. Zuzka miała do końca maja zadbać o sensowne oceny a póki co dba najwyżej o to, by się porządnie wysypiać! W sumie coraz częściej myślę o tym, że siedzimy tutaj bez sensu ……  no ale bez świadectwa ukończenia podstawówki może być ciężko …..

W międzyczasie ja robię doktorat z pakietów przeprowadzkowych.

Znalazłam już zestawy kartonów i teraz tylko próbuję wycyrklować ile sztuk nam tak naprawdę jest potrzebnych. Nakupić mogę całe mnóstwo ale nasz Pan od przeprowadzki przyjedzie po nasze rzeczy busem a ten ma ograniczoną pojemność. Biorąc pod uwagę, że chciałabym zabrać moje meble balkonowe (chociaż powoli się nastawiam, że zostaną) i są do zabrania rowery, telewizor i sprzęt …… chyba nie poszalejemy. Zatem ubrania, pościel, THERMOMIX, zastawa, garnki …… od samego myślenia robi mi się słabo ……. może macie jakiś sprawdzony system?

Musimy też coś zrobić ze wszystkimi rzeczami, których nie zabieramy. A trochę tego będzie i w zależności od tego jak potoczą się losy mieszkania – możemy wykorzystać miejsce w komórce lokatorskiej lub też nie. Tak czy siak …… spakować te rzeczy trzeba. Niestety ….

NIENAWIDZĘ PAKOWANIA!!!!!

Ciągle tez myślę o tym promie, na którym zostaniemy rozdzieleni z psami. Sądziliśmy, że będą sobie radośnie z nami podróżować a okazuje się, że na promach są wydzielone klatki, do których oddaje się zwierzaki. Wiem, że to jest milion razy lepsze niż luk bagażowy w samolocie i zdaję sobie oczywiście sprawę z faktu, że innego wyjścia nie ma. No ale przeżywam  …… nasze dwa maleństwa same – bez mamusi i tatusia …….. tyle godzin …… serce mi pęknie!

Do tego wszystkiego mamy naprawdę sporo pracy i staramy się regularnie trenować (a po świętach zdecydowanie powinniśmy) …. ach ….. i mąż jest chory ……… SAMI ROZUMIECIE JAKA TRAGEDIA SIĘ KRYJE ZA TYMI SŁOWAMI?

Póki co nie opuszcza mnie zatem wrażenie, że tkwimy w jakiejś gonitwie. Ale jak sobie pomyślę, że 2 czerwca napiję się zimnej Cavy na naszym pięknym tarasie   ……. to pakowanie przestaje być nagle takie straszne.

Ostatni miesiąc przed nami …… TRZYMAJCIE KCIUKI!

 

 

 

 

Autor Kasia