Płatki śniadaniowe – nie takie zdrowe!

Kiedy zaczynamy się zastanawiać nad zdrowym i zbilansowanym posiłkiem na śniadanie najczęściej do głowy przychodzą nam płatki. Nic w tym dziwnego – kojarzą się nam z dietą (sic! nie jesteśmy przecież na diecie), łatwością przygotowania i smakiem. Nie ma nic prostszego niż wysypanie zawartości opakowania do miseczki i zalanie jej mlekiem. Idealna opcja w domu i w pracy.

Ale czy na pewno?

Jeśli pochylisz się nad składem najpopularniejszych mieszanek, granoli, musli …… okazuje się, że ze zdrowiem wcale nie mają tak wiele wspólnego. Cukier, cukier i jeszcze raz cukier! Niewiele błonnika w błonniku a do tego jeszcze często sztuczne ulepszacze.

W polskim badaniu, opublikowanym w 2012 roku – Katarzyna Ratusz i Magdalena Wirkowska – sprawdziły 137 etykiet płatków śniadaniowych, w tym 40 etykiet płatków dla dzieci. Z analizy wynika, że produkty typu musli najczęściej zawierają 10% błonnika, natomiast płatki z pełnego ziarna charakteryzują się bardzo zróżnicowaną zawartością błonnika – od 5 do 20% (większość ma mniej niż 10%). Analiza płatków dla dzieci wykazała, że ich zawartość błonnika wynosi od 1,8 do 8,2 g w 100 g produktu. Dla porównania ta sama ilość nieprzetworzonych płatków żytnich zawiera 11,6 g błonnika, pszennych – 10,1 g, a amarantusa ekspandowanego – 14 g.

Badanie wykazało też, że 90% sprawdzonych produktów dla dzieci zawiera aż 30-35% cukru. Co to oznacza? Ano tyle, iż zjadając standardową porcję płatków (30 g) dziecko spożywa łyżkę cukru! 

Zdziwieni?

Ja na początku byłam ogromnie! Jak to? Moje ukochane Nestle Fittness jednak nie są takie fit?!?!?!?!?!

Jak żyć? 🙂

Okazuje się, że można. BA! Nawet nie jest tak strasznie źle i człowiek bardzo szybko zapomina o tej alejce z płatkami w supermarkecie. Od wielu już miesięcy kupuję do domu przede wszystkim płatki owsiane albo żytnie. Wszyscy z przyjemnością zjadamy owsiankę a przygotowanie domowej granoli to swoisty rytuał. Ostatnio zaczęłam także eksperymentować z owsiankami w formie pieczonej ( pisałam o tym TUTAJ )! Pysznie, zdrowo i naprawdę szybko.

Ale powolutku! Nie musisz nagle zmieniać nawyków o 180 stopni!!!!

Zacznij od małych zmian.

Przede wszystkim unikaj wysoko przetworzonych propozycji typu czekoladowe muszelki czy miodowe poduszeczki. To czysty cukier! Jeśli je uwielbiasz i ciężko Ci rzucić ten nałóg (tak tak – nazywajmy rzeczy po imieniu – to uzależnienie od cukru!!!)  – zacznij pomału ograniczać ilość zjadanych słodkich płatków. Mieszaj je z tymi owsianymi – w ten sposób po pierwsze przyzwyczaisz się do innego smaku a po drugie – porcja białego zabójcy w posiłku będzie o połowę mniejsza. Z czasem może wyeliminujesz czeko-śmieci zupełnie?

Pamiętaj, że do płatków owsianych możesz dodawać owoce, orzechy i inne naturalne składniki. Nie bój się eksperymentów! Ekspandowany amarantus jest naprawdę fajny, a pewnie do dzisiaj nawet nie wiedziałaś o jego istnieniu 😉

Płatki owsiane czy żytnie możesz też wymieszać z orzechami, słonecznikiem, żurawiną i morelami ….. a póżniej dodać trochę miodu i podpiec w piekarniku na blasze. Granola gotowa!!!! Bez ulepszaczy i ukrytego cukru. Tak słodka jak potrzebujesz. Świeża i pachnąca – przekonaj się, że smakuje 100 razy lepiej niż ta sklepowa 🙂

No i babeczki! Ciastka! Ciasteczka!

Wiesz, że możesz upiec je używając TYLKO owoców, miodu i płatków owsianych?

Pisałam o tym TUTAJ. A wczoraj upiekłam też przepyszne muffinki z truskawkami 🙂 I użyłam do nich tylko owoców, płatków, słodzika, jogurtu naturalnego i jajek!!!!

Kombinacji są naprawdę dziesiątki!!!! I każda lepsza niż torebka gotowych płatków zalanych mlekiem.

Teraz kiedy zbliżają się wakacje  – możesz swoje owsianki układać w piękne „bowle” i przyozdabiać je truskawkami, malinami oraz borówkami. To uczta nie tylko dla żołądka ale także dla oka 🙂

 

Spróbuj 🙂 Małe zmiany przynoszą wielkie efekty.

 

P.S. Pamiętajcie o tym, że w gruncie rzeczy miód to także cukier! Zdrowy, naturalny …….. ale z jego używaniem nie przesadzajmy 🙂

 

 

 

 

 

 

 

Autor Kasia